30 lat przyjaźni

Trzydzieści kartek z podróży

Calvin Klein CK One Eau de Toilette obok pudełka z pocztówkami

Historia 12 z 20 – „Perfumy łączą, nie dzielą”

Elin trzymała pocztówki w pudełku po butach. Nie układała ich chronologicznie. Na jednej był most w Santiago, na drugiej zwykły sklep spożywczy w Berlinie, na trzeciej szara ulica po deszczu. Wszystkie wysłał Mateo. Kiedy zapowiedział, że przyjedzie do Sztokholmu na trzydziestolecie ich przyjaźni, wysypała kartki na podłogę i spróbowała je policzyć. Znalazła dwadzieścia dziewięć.

„Jednej nigdy nie wysłałeś” — napisała. Odpowiedział tylko: „Przywiozę ją”.

Notes zostawiony w autobusie

Poznali się w 1996 roku. Elin pracowała w księgarni i zgubiła notes z adresami w autobusie. Mateo znalazł go między siedzeniami. Był studentem z Chile, od niedawna mieszkał w Szwecji i znał w mieście garstkę osób. Zamiast zostawiać zgubę u kierowcy, zadzwonił pod numer wpisany na pierwszej stronie. Elin przyszła odebrać notes po pracy. Podziękowała mu i wskazała jadłodajnię, w której można było zjeść taniej niż na kampusie.

W kolejnych miesiącach spotykali się najczęściej przypadkiem: przy półce z mapami, na przystanku, w kolejce po koncertowe bilety. Elin pożyczała Mateo książki o mieście. On poprawiał jej wymowę hiszpańskich tytułów, ona tłumaczyła napisy na urzędowych pismach, choć sama nie rozumiała wszystkich procedur. Nie było chwili, w której nazwali się najlepszymi przyjaciółmi. Po prostu pewnego dnia Elin wiedziała, do kogo zadzwoni, gdy będzie musiała przenieść ciężki regał.

Flakon na wspólnej półce

W studenckim mieszkaniu ich znajomych stał CK One Eau de Toilette. Flakon przechodził z rąk do rąk przed koncertami; Elin i Mateo też po niego sięgali. Świeży, cytrusowy zapach kojarzył im się z korytarzem pełnym kurtek i pytaniem, kto zabrał klucze. Mateo podobało się, że nikt nie pytał, czy to perfumy „dla niego” czy „dla niej”. Elin pamiętała raczej poranek po koncercie, kiedy razem sprzątali kubki i rozmawiali o miastach, do których kiedyś wyjadą.

Wyjechali oboje. Mateo wrócił do Santiago, później pracował w Berlinie. Elin została przez kilka lat w Sztokholmie, a następnie otworzyła pracownię oprawy książek. Kiedy rozmowy stały się trudne do umówienia między pracą a rodziną, wymyślili zasadę jednej pocztówki rocznie. Bez życzeń świątecznych przepisywanych z internetu. Należało opisać coś, co naprawdę widziało się tego dnia: okno autobusu, źle upieczony chleb, otwartą księgarnię. Kartka mogła przyjść późno. Ważne było, żeby ktoś usiadł i ją napisał.

Rok bez odpowiedzi

W dwunastym roku przyjaźni Mateo przez wiele miesięcy nie odpowiadał na wiadomości. Rozstawał się z partnerką i nie miał siły tłumaczyć dlaczego. Elin wysłała mu zwykłą kartkę o deszczu i o tym, że zamknięto ich dawną jadłodajnię. Dodała jedno zdanie: „Nie musisz teraz odpisywać”. Mateo nosił tę kartkę w portfelu. Później przyznał, że kilka razy zaczynał odpowiedź, ale wszystkie brzmiały jak usprawiedliwienie. Zadzwonił dopiero zimą. Elin nie zaczęła od pytania, czemu tak długo milczał; zapytała, czy chce opowiedzieć jej o swoim nowym mieszkaniu.

Gdy wrócił z Santiago do Europy, przez pewien czas mieszkali zaledwie godzinę lotu od siebie. Widzieli się wtedy rzadziej niż w latach, gdy dzielił ich ocean. Elin uznała to za dziwne, dopóki nie zauważyła, że bliskość na mapie nie tworzy wolnego popołudnia. Zamiast wciąż obiecywać sobie „wkrótce się zobaczymy”, wyznaczyli dzień na spacer po mieście, którego żadne dobrze nie znało. Padało, pomylili adres muzeum i przez większość dnia siedzieli w kawiarni. Elin zachowała paragon, bo był dowodem ich pierwszego spotkania od lat, podczas którego nikt nie sprawdzał godziny odjazdu.

Ona też miewała lata, w których gubiła rytm. Gdy jej ojciec zachorował, nie chciała pocztówek z ładnymi widokami. Mateo przysłał zdjęcie nieposprzątanego biurka i numer telefonu zapisany dużymi cyframi. Zadzwoniła o porze, o której żadne nie zwykło rozmawiać. Dla nich przyjaźń oznaczała również zgodę na to, że nie zawsze umie się być wesołym nadawcą.

Kartka numer trzydzieści

Na spotkanie w Sztokholmie Mateo przywiózł brakującą kartkę. To była ta z dwunastego roku, z widokiem na zwykły przystanek. Napisał ją do Elin, lecz nie wysłał, bo nie chciał udawać, że wszystko jest w porządku. Na odwrocie widniały tylko trzy słowa: „Jeszcze tu jestem”. Elin przeczytała je dwa razy i włożyła kartkę między pozostałe.

W drodze na kolację minęli perfumerię. Mateo zatrzymał się przy CK One i poprosił o blotter. Świeżość wydała mu się znajoma, ale nie próbował odzyskać tamtej imprezy ani wieku dwudziestu lat. Elin powiedziała, że pamięta z niej przede wszystkim korytarz i ludzi szukających kluczy. Oboje śmiali się z tego, jak mało romantyczny jest to obraz, a jak dużo dla nich znaczy.

Następną kartkę wypisali tego wieczoru osobno. Elin narysowała pudełko z pocztówkami. Mateo opisał nowy przystanek. Pojechali potem w różne strony miasta, wiedząc, że żadne nie musi być stale obok, by zostać w czyimś życiu.

Elin schowała trzydziestą kartkę w pudełku na samym wierzchu. Nie poprawiała kolejności pozostałych. Zawsze lubiła, że po otwarciu trafia na inne miasto i inny rok, a mimo to od razu wie, kto do niej pisał.

Reading next

Jak pachną perfumy z nutą mięty? Przykłady MY SMELL

Leave a comment

This site is protected by hCaptcha and the hCaptcha Privacy Policy and Terms of Service apply.